szy

z pokolenia odbijanej piłeczki

historia dnia

przyjechał do Koszalina CEO właściciela mojej firmy. Pan jest z Londynu, wypowiada się z cudownym akcentem, który spowodował, że zatęskniłam za tym miastem. Prezes opowiada o strategii, próbuje motywować, tłumacz się nie sprawdza ponieważ nie wiedział jak przetłumaczyć Semi Skimmed Latte (które ów londyńczyk pija), no i co robi Szy? Spada jej kolczyk, siedząc naturalnie w pierwszym rzędzie. Kolczyk chyba ożył bo zatrzymał się pod nogami samego prezesa. Wstrzmany oddech chyba wszystkich osób na sali. Tom (bo tak nasz bohater ma na imię) podnosi ten diabelski element mojej garderoby i podchodzi do mnie. Zwraca się do mnie pięknym brytyjskim “Is it your earring?” ja naturalnie odpowiadam w jego ojczystym języku “Yes, thanks” i od dzisiaj jestem w firmie nazywana laską, której sam prezes podnosi kolczyki. 

oczywiście twarz miałam koloru buraczanego, ale jak powszechnie wiadomo, czarny PR też jest potrzebny.

to mogłam zrobić tylko ja ;(

Posłuchaj osobiście. 

  1. dariuszj said: każdemu potrafisz wbić się w pamięć, nawet CEOm :)
  2. szyszkabloguje posted this
blog comments powered by Disqus